
Autor: Dorota
Pierwsze zimne tygodnie poznaję w gabinecie, zanim jeszcze zobaczę szron na samochodach. Klientki siadają na fotelu, zdejmują szalik i mówią prawie to samo: „Nie wiem, co się dzieje. Krem ten sam co zawsze, a skóra mnie ściąga”. Wtedy wiem, że w Rzeszowie ruszyło ogrzewanie.
To nie jest wina kremu ani wieku. Zimą skóra pracuje w trudnych warunkach. Na zewnątrz mróz i wiatr, w domu i w biurze suche, ciepłe powietrze. Najbardziej obrywa jej bariera ochronna. Chcę Wam opowiedzieć, jak ją rozpoznaję, co zmieniam w pielęgnacji i dlaczego właśnie listopad jest dla mnie dobrym momentem na zaplanowaną serię zabiegów.
Co się dzieje ze skórą, kiedy robi się zimno
Na powierzchni naskórka jest cienka warstwa lipidów i wody. Najprościej mówiąc, trzyma wilgoć w środku i nie wpuszcza tego, co skórę drażni. Latem zwykle radzi sobie sama. Zimą coraz trudniej jej nadążyć.
Objawy widzę od razu, często zanim klientka sama je nazwie. Skóra jest matowa i trochę szara, jakby zmęczona. Na policzkach pojawia się zaczerwienienie, przy nosie i na brodzie drobne łuszczenie. Makijaż, który jeszcze w październiku leżał dobrze, zaczyna się „ważyć” w suchych miejscach. Kosmetyk, który znała od lat, nagle szczypie. To nie znaczy, że trzeba wszystko wyrzucić z łazienki. To znaczy, że skóra prosi o spokój i odbudowę, a nie o kolejne mocne działanie.
Kaloryfery, gorący prysznic i pięć warstw ubrań
Większość zimy spędzamy w ogrzewanych pomieszczeniach. Powietrze przy kaloryferze jest ciepłe i suche, a skóra oddaje do niego wodę przez całą noc. Do tego dochodzi gorący prysznic po powrocie z mrozu, bo przecież tak przyjemnie się rozgrzać. I szalik albo golf, który trze o brodę cały dzień.
Sama mam w sypialni nawilżacz i naprawdę widzę różnicę rano. Klientkom mówię też, żeby myły twarz letnią, a nie gorącą wodą, i żeby nie wychodziły na mróz zaraz po nałożeniu lekkiego, wodnistego serum. Lepiej poczekać kilka minut i domknąć pielęgnację czymś bogatszym. To drobiazgi, ale skóra zimą lubi drobiazgi.
Dlaczego zaczynam serię w listopadzie
Skóra odnawia się powoli. Nowe komórki potrzebują około miesiąca, żeby dojść na powierzchnię, a z wiekiem trwa to dłużej. Dlatego jeden zabieg potrafi dać ładne odświeżenie, ale prawdziwą zmianę w strukturze i kondycji skóry widzę dopiero po serii.
Jeśli zaczniemy w listopadzie i spotykamy się co dwa, trzy tygodnie, to seria czterech do sześciu wizyt kończy się w okolicach lutego, najpóźniej w marcu. Pierwsze cieplejsze dni zastają wtedy skórę wypoczętą, gładszą i bardziej jednolitą, a nie wyczerpaną po zimie. Jest jeszcze jeden powód. Zimą słońce świeci słabiej, więc łatwiej mi zaplanować zabiegi, które odnawiają powierzchnię skóry. Ochrona SPF i tak zostaje, ale ryzyko podrażnień i przebarwień jest mniejsze niż w lipcu.
Bloomea i mezoterapia: kiedy skóra potrzebuje odnowy

Przy szarej, szorstkiej skórze często sięgam po Bloomea. Zabieg ma trzy etapy: delikatną makroeksfoliację, mikrowibrację i światło czerwone. Po wizycie skóra jest miękka w dotyku i wygląda świeżej, a po serii widzę stopniową poprawę struktury i kolorytu. Więcej o tym zabiegu: Bloomea w Rzeszowie.
Kiedy skóra jest bardzo odwodniona, rozmawiamy o mezoterapii. W gabinecie pracuję między innymi na Vital Injector 2. Składniki dobieram do tego, co widzę w danym momencie. Zimą to zwykle nawilżenie i wsparcie regeneracji. Szczegóły: Mezoterapia w Rzeszowie.
Nie każda skóra potrzebuje obu tych zabiegów, i nie zawsze od razu. Zawsze zaczynam od rozmowy i oceny skóry.
Kobido, czyli zima w dłoniach
Masaż Kobido to japońska terapia, w której pracuję wyłącznie dłońmi. Twarz się rozgrzewa, krążenie rusza, a napięcie w czole i wokół szczęki powoli puszcza. Wiele klientek zasypia mi w połowie. Zimą Kobido świetnie uzupełnia zabiegi na jakość skóry. Więcej: Masaż Kobido w Rzeszowie.
Przy mocno napiętych żwaczach, zaciskaniu zębów albo bruksizmie proponuję masaż transbukalny — masaż transbukalny w Rzeszowie.
Jak dbam o skórę zimą w domu
Moja zimowa pielęgnacja jest prostsza niż letnia. Rano łagodne mycie, serum nawilżające i krem z lipidami. Na mróz coś bogatszego. Wieczorem, kiedy skóra ściąga, dokładam kilka kropli olejku — rozgrzewam w dłoniach i przykładam, nie wcieram na siłę.
Mocne kwasy i peelingi ziarniste odstawiam albo bardzo ograniczam. SPF zostaje także w pochmurne dni. I jeszcze usta oraz dłonie — zimą dostaje im się najbardziej.
Kilka rzeczy na kartkę przy lustrze:
letnia woda zamiast gorącej
krem z lipidami przed wyjściem na mróz
kilka kropli olejku wieczorem
nawilżacz albo miska z wodą przy kaloryferze
seria w gabinecie zaczęta teraz, a nie w marcu
Kiedy chcesz porozmawiać o swojej skórze
Gabinet Belleza Beauty jest na rzeszowskim Zalesiu, przy ul. Magnolii 43. Każdą wizytę prowadzę sama. Zadzwoń: 506 191 297 albo napisz przez kontakt. Ceny znajdziesz w cenniku.
Dorota
Chcesz skonsultować stan swojej skóry i dobrać idealny zabieg?
Odwiedź gabinet Belleza na rzeszowskim Zalesiu. Przeprowadzę szczegółowy wywiad i stworzymy plan terapii skrojony pod Twoje potrzeby.
Chcesz sprawdzić, czy Vital Injector 2 będzie dobrym wyborem?
Na stronie zabiegu znajdziesz przebieg wizyty, warianty terapii i możesz umówić konsultację.
Poznaj Vital Injector 2
Umów wizytę
Skontaktuj się ze mną







